Złoty piątek węgierskiego łucznika
Sporty precyzyjne

Złoty piątek węgierskiego łucznika

Istvan Kakas i Cinzia Noziglia mistrzami The World Games w łuku gołym. Węgier podczas dekoracji nie krył wzruszenia. W wieku 47 lat zdobył pierwszy medal w karierze!

Ostatni dzień rywalizacji w Parku Szczytnickim nie zawiódł (od soboty 29 lipca, strzelanie w torach). Łucznicy z przepiękną areną pożegnali się wielką dawką emocji. Decydujące pojedynki w łuku gołym oglądał komplet publiczności, którą urzekła sceneria i pasjonująca walka o medale. Finał mężczyzn był najlepszą reklamą łucznictwa polowego. Po trzech strzelaniach Węgier Istvan Kakas miał 39 punktów. Jego rywal Amerykanin John Demmer III tyle samo. Po dwóch strzałach w ostatniej serii Węgier wyprzedzał przeciwnika tylko o punkt. Nie czekał, co zrobi Demmer III. Naciągnął cięciwę i posłał strzałę w sam środek tarczy, by za chwilę przeżywać piękne chwile.

Po hymnie 47-latek otarł łzy wzruszenia. Nic dziwnego. – To pierwszy medal, jaki kiedykolwiek zdobyłem w takich zawodach. W czwartek może odczuwałem większą radość, ale dzisiejszy półfinał to był smaczny deser , a finał to już sama wisienka na torcie – mówił już na spokojnie triumfator. – Wczoraj dużo bardziej się stresowałem. Miałem tylko jedną szansę, żeby awansować do najlepszej „czwórki”. To był mój cel i naprawdę wierzyłem, że mogę to zrobić. W poprzednich The World Games zająłem 5. miejsce, osiem lat temu mój przyjaciel był siódmy. W ostatnim czasie poziom naszego łuk gołego się poprawiał, a teraz ja znalazłem się na samym szczycie – opowiadał pierwszy węgierski medalista w łuku gołym.

Mistrzowi dopisywał humor. W Polsce już wielokrotnie bywał w poprzednich latach, ale z tak miłymi wspomnieniami do domu jeszcze nie wracał. – To naprawdę piękne miejsce. Kocham Polskę. Muszę jeszcze zjeść coś dobrego, jeszcze nie miałem okazji, ale dzisiaj na pewno na kolację będą tylko słodycze. Może też polskie piwo. Teraz już mogę! – śmiał się.

Węgier oprócz łucznictwa pasjonuje się też numizmatyką. Zbiera tylko banknoty, ale nie ma nic przeciwko, żeby do swojej kolekcji dołożyć jeszcze kilka złotych krążków. Ze śmiechem przyznał: – Na pewno spróbuję. W tym roku mamy jeszcze mistrzostwa Europy. Przyjadą najlepsi zawodnicy w łuku gołym. Jesteśmy jedną, wielką rodziną. Wszyscy się lubimy, znamy się. Łączy nas przyjaźń – opowiedział o łuczniczej społeczności.

Słowa Kakasa potwierdziło zachowanie jego rywala. Tuż po ostatniej strzale Demmer III od razu pogratulował rywalowi. Wspaniale walczyli, a wypełnione trybuny obejrzały pojedynek trzymający w napięciu do ostatniej strzały. – To był bardzo wyrównany finał. W łuku gołym nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Można przejść na następną pozycję z 4-punktową przewagą, nieźle strzelać, a i tak przegrywać 2 punktami. Taki urok naszego sportu. To zaskakujące, ale w końcówce nie czułem nerwów. Za to przy pierwszych trzech strzałach mocno się denerwowałem. Później już jakoś poszło. Nie wygrałem, ale jasne, że opuszczam Wrocław usatysfakcjonowany. Za mną wspaniała podróż. Miałem okazję zobaczyć przepiękne miasto, przepiękny kraj – mówił Demmer III.

Jeśli ktoś się zastanawiał, dlaczego nazwisko srebrnego medalisty brzmi „Demmer III”, z pomocą przyszedł sam Amerykanin. – Jestem po prostu trzecim Johnem w rodzinie. Mój ojciec to John Demmer junior, a dziadek John Demmer senior. Jeśli poszczęści nam się kiedyś I będziemy mieli syna, na pewno będzie John Demmer IV – żartował pierwszy w historii amerykański medalista The World Games w łuku gołym.

Skora do żartów była też Cinzia Noziglia. To Włoszka zdobyła złoty medal w rywalizacji kobiet. 32-latka, zwyciężając broniącą tytułu Linę Bjorklund, poszła w ślady Nadine Visconti, Barbary Guiducci i Eleonory Strobbe. Trzech rodaczek, które w poprzednich latach zapisywały się w historii jako mistrzynie The World Games. – Nawet nie wiem, jakie to uczucie! Jeszcze to do mnie nie dotarło, że zdobyłam złoto. Ale oczywiście, jestem bardzo, bardzo szczęśliwa. Cieszę się, że mogłam tu przyjechać, bo to znakomita impreza nie tylko dla łucznictwa, generalnie dla sportu, ale jeszcze bardziej się cieszę ze zwycięstwa. Pierwszy raz startowałam w The World Games i wygrałam – opowiadała przeszczęśliwa.

Mistrzyni The World Games 2017 już wcześniej przeżywała w myślach zwycięskie momenty. – Starałam sobie wyobrazić tę chwilę, żeby nastroić się tego dnia pozytywnie. Ale wyobrażenia nie umywają się do rzeczywistości, to po prostu trzeba przeżyć – powiedziała. Uśmiech nie schodził z jej twarzy. Żałowała tylko jednego – że już w sobotę wylatuje z Wrocławia.

Brązowe medale w The World Games 2017 w łuku gołym zdobyli Czeszka Martina Mackova (w meczu o brąz pokonała Tinę Gutman) oraz Szwed Martin Ottosson, który pokonał Davida Garcię Fernandeza. W sobotę 29 lipca i w niedzielę 30 lipca, rywalizacja w łuku bloczkowym.