Turyński do historii! Teraz Chiny i gala Verhoeven – Silva?
Sporty na zaproszenie

Turyński do historii! Teraz Chiny i gala Verhoeven – Silva?

Michał Turyński (Fighter Wrocław) kapitalnie zadebiutował wśród wojowników bijących się dla największej organizacji na świecie w zawodowym kick-boxingu. W nocy z piątku na sobotę odniósł w Chicago zwycięstwo jako pierwszy Polak walczący w Glory pod narodową flagą.

„Glory glory alleluja, Śląsk dziś wygra nie ma…” – to znana przyśpiewka wśród kibicowskiej braci piłkarskiej. My, jako ludzie kulturalni, możemy dziś zaśpiewać nieco inaczej: „Glory glory alleluja, Michał wygrał i… jest pięknie!”.

Turyński, strażak-ochotnik z Ciepłowodów i ambasador The World Games 2017, podczas gali Glory 44 pokonał na punkty niezwykle silnego fizycznie Rumuna Catalina Morosanu (2-1). Jednak pisanie, że go wypunktował, nie jest chyba najwłaściwsze, skoro obaj fighterzy polowali głównie na kończący cios. Morosanu znany jest z tego, że stara się wyprowadzać raz po raz tak potężne sierpy oraz cepy, i tak dynamiczne, że gdyby doszły celu, urwałyby pewnie głowę. Ale nie doszły. Tymczasem Turyński słynie z tego, że lubi rękawicę podejmować.

Obaj zawodnicy kończyli bitwę na ostatnich nogach, jednak zasłużenie zwyciężył Polak, na którego twarzy wielkich śladów bijatyki nie było. Za to u Morosanu – przeciwnie. Swoje przyjął. A każdy taki strzał w wadze ciężkiej swoje waży. Jak w tym dowcipie o trzech pięściarzach, którzy wrócili z długiego zgrupowania i spotykają się przy obiedzie. Ten z wagi średniej spogląda na ciężkiego i przyznaje nieśmiało, że ma problem. Wracając z obozu, nakrył żonę z kochankiem. – Sypnąłem mu, on padł, karetka, koniec – mówi. Ten z ciężkiej, okazuje się, miał to samo. Jeden cios, facet runął na ziemię, dramat. Wreszcie odzywa się ten malutki, z muszej: – Myślałem, że tylko ja taki problem mam. Też nakryłem żonę – przyznaje. – I co, i co? – dopytują ciężki ze średnim. – No…, no na punkty chyba wygrałem.

W narożniku Turyńskiego tradycyjnie stał – a w zasadzie tańczył, bo ustać nie potrafił – Tomasz Skrzypek. I jemu oddajemy głos: – Moim zdaniem werdykt arbitrów był jak najbardziej słuszny, zresztą sędziowanie na galach Glory jest niezwykle profesjonalne. Poza tym po każdej rundzie na głównym telebimie widać statystyki mocnych ciosów, choć akurat pojedynek Michała okazał się wyjątkiem. Nie wiem, czemu w tym jednym przypadku statystyk nie wyświetlano. Rozmawiałem jednak z właścicielami organizacji i potwierdzali, że to Michał wyglądał na papierze lepiej. A dwa – nikt chyba nie drukowałby werdyktu w hali, w której połowa widzów to Rumuni (galę obejrzało na żywo 5 tysięcy widzów – WoK). Zwycięstwo nad Morosanu to z pewnością znaczący wpis w CV Michała, bo przecież Rumun trzy razy wygrywał Superkombat, a teraz promowano jego powrót do Glory. Co dalej? Kontrakt przewiduje stoczenie dwóch kolejnych walk w ciągu roku od tej pierwszej. Glory 45 odbędzie się w Amsterdamie, a Glory 46 w chińskim Guangzhou, gdzie Rico Verhoeven zmierzy się z gwiazdą MMA, Antonio „Bigfoot” Silvą. I mówi się właśnie o kolejnej walce Michała w Guangzhou, w październiku. To możliwe, bo Chińczycy lubią dużych zawodników. A jeśli do tego nie dojdzie, wówczas Michał powalczy o wyjazd na listopadowe MŚ. No i mamy też w planie obronę tytułu mistrza świata WAKO PRO z Dżevadem Poturakiem. Czas i miejsce akcji? Grudzień lub styczeń we wrocławskiej Orbicie. Chcemy to połączyć z 25-leciem Fightera Wrocław.

Tyle Skrzypek. Szykuje się zatem pracowita jesień. Dodajmy tylko, że Glory 46 odbędzie się 14 października, po raz pierwszy w Chinach, a gwiazda organizacji – Verhoeven powalczy z Silvą na zasadach K-1 oraz na dystansie 3 rund. Stawką pas mistrzowski organizacji. Mniej zorientowanym przypominamy, że jego rywal – 38-letni Brazylijczyk to kawał historii MMA, od 2012 roku walczący dla UFC. Cierpi na akromegalię, stąd nienaturalna wielkość kończyn i części twarzy. Przed 10 laty przeszedł operację usunięcia guza przysadki mózgowej, który wpływał na nadmierną produkcję hormonu wzrostu. W ostatnim czasie padał ofiarą ciężkich nokautów.

Czekamy zatem na telefon z Glory. Tzn. Turyński i Skrzypek czekają.

Wojciech Koerber