Ta gra może powiększyć usta
Sporty z piłkami

Ta gra może powiększyć usta

Z Kają Białowąs, zawodniczką Kosynierek Wrocław, dwukrotną mistrzynią Polski, rozmawia Wojciech Koerber.

Dlaczego lacrosse? Wszyscy mówią, że to sport niszowy, choć ja używam określenia “elitarny”. To samo oznacza, a zdecydowanie lepiej brzmi.

A to ładne. Na trening tej dyscypliny zaprowadziła mnie koleżanka, Kamila, która gdzieś o lacrosse usłyszała. W tamtych czasach przeczytać o czymś takim jeszcze nie można było. We Wrocławiu najpierw zawiązała się męska sekcja Kosynierów, a niedługo później nasza – Kosynierek, jako pierwsza żeńska sekcja lacrosse w Polsce. Pojechałyśmy na ul. Lotniczą, gdzie zajęcia prowadził jeden z chłopaków, a sprzętu dla dziewczyn jeszcze nie było.

Z tego wnioskuję, że sprzęt dla mężczyzn różni się od Waszego?

Różnica jest znacząca, u mężczyzn kosz na końcu kija jest większy, co wpływa m.in. na dynamikę gry. Nam jest trudniej oddać silny strzał, poza tym piłka łatwiej z tego płytszego kosza wypada. No i nasza gra jest mniej kontaktowa. Mężczyźni mogą się kijami okładać i uderzać nawzajem, by przejąć piłkę. My natomiast możemy uderzać tylko w główkę kija, czyli wspomniany kosz. Żeńska gra jest bardziej, że tak powiem, soft, bardziej delikatna, co nie znaczy, że bezkontaktowa. Po prostu my musimy więcej myśleć, ale o tym nie pisz…

Za późno, już napisałem. Pewnie żałujesz, że nie możesz czasem przywalić przeciwniczce mocniej.

To marzenie większości zawodniczek… Ale ostatnio dziewczyny, Kosynierki, były w Dreźnie, gdzie brały udział w odmianie box lacrosse, która daje przyzwolenie na więcej kontaktu fizycznego. Ja, niestety, pracowałam w tym czasie na obozie letnim z dziećmi jako opiekun, często uczę też ich tańców, od dyskotekowych po ludowe. Właśnie się jednak z tej szkółki zwolniłam, docelowo zamierzam znaleźć pracę w szkole, jako nauczyciel wychowania fizycznego. Żal mi tego wyjazdu do Drezna.

Kontakt w żeńskim lacrosse pozostaje jednak na tyle silny, że swego czasu spowodował u Ciebie powiększenie ust.

Tak i dzięki temu wiem, że nigdy na taką operację się nie zdecyduję. Nie podobało mi się. Do zdarzenia doszło w czasie treningu, kolega się nie obejrzał, ja również i dostałam piłką w twarz. Dolne usta spuchły niesamowicie, w dodatku wyglądały na tyle komicznie, że pierwszy raz wzięłam w pracy urlop na żądanie. Gdy chodzi o zabezpieczenia, my, dziewczyny, używamy tylko gogli i szczęki na zęby, stąd złamane nosy też się pojawiają. Mężczyźni mają również kask, rękawice czy ochraniacze na mostek i łokcie.

A sam kij ile kosztuje?

Około 150 zł, ale można go też kupić taniej, jak i dużo drożej. Mamy teraz sporo zgrupowań, ale na szczęście możemy liczyć na dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki, np. ostatnio pierwszy raz nie musiałam płacić za swój reprezentacyjny strój.

Nie od razu uprawiałaś jednak lacrosse.

Wcześniej działałam m.in. jako fanka koszykarzy Śląska Wrocław, w Klubie Kibica Kosynierzy. Byłam jednym z wielu członków tej fajnej grupy, w której bez wątpienia działały też bardziej zagorzałe jednostki. Zauważyłam, że ta dobra atmosfera na trybunach potrafi się udzielać, urzekały mnie akcje robienia transparentów. Mogliśmy się nie znać, ale chociażby drogą mejlową dzielić robotą i ustalać, co kto wykonuje. Drużynę wspieraliśmy też dobrym słowem na internetowym forum, a moim idolem był Maciej Zieliński. W końcu przyszły pierwsze wyjazdy, które również mnie zainteresowały. To ciekawsza forma kibicowania od analizy na siedząco.

Która to analiza jest domeną tzw. januszów? Albo pikników?

My mówiliśmy popcorniarze lub krawaciarze. Pamiętam, że uciekałam też ze szkoły, kiedy Radio Wrocław przeprowadzało transmisję, a my kibicowaliśmy przez internet, słuchając i pisząc posty. Chociaż dziś już bardziej odpowiada mi forma analizowania tego, co dzieje się na boisku czy w całym klubie w ogóle. I miałam okazję się temu z bliska przyjrzeć, jako współpracownik Śląska od strony marketingowej. A jeszcze wcześniej bawiłam się też w karate.

Dlaczego wrocławskim drużynom lacrosse nadaliście nazwy Kosynierzy i Kosynierki?

Tak nazwali się najpierw faceci, około 2008 roku, a skoro później nawiązaliśmy współpracę, to stałyśmy się Kosynierkami.

Gdzie jest siedziba klubu?

W mieszkaniu jednego z kolegów.

A jak się prezentuje liga żeńska?

W 2014 roku zdobyłyśmy mistrzostwo Polski, a w kolejnym sezonie liga nie ruszyła. Zbyt wiele drużyn się rozsypało. Teraz obroniłyśmy tytuł, a w rozgrywkach brały też udział Kraków Lacrosse Queens, Poznań Hussars Ladies i Korsarki Trójmiasto. W finale ograłyśmy poznanianki. Wygląda na to, że reaktywuje się również klub z Warszawy, swoich sił spróbują też może dziewczyny z Katowic, ale z kobietami jest tak, że raz są, a raz ich nie ma. Nigdy nie wiesz, na czym stoisz. Akurat ostatnio zgłasza się sporo dziewczyn, chyba też pod wpływem amerykańskiego serialu „Teen Wolf”, nadawanego przez stację MTV, który pokazuje lacrosse.

fot. Jacek Magierowski, Szymon Topczewski

Gdzie rozgrywacie mecze?

Duże turnieje, takie jak Silesia Cup, na Polach Marsowych, a pozostałe spotkania na ul. Lotniczej lub na sztucznym boisku przy Sztabowej.

Ile dziewcząt trenuje w barwach Kosynierek?

To ruchoma liczba, zresztą rekrutacja znów ruszyła. A jeśli chodzi o zasady, to drużynę tworzy na boisku 11 zawodniczek w polu plus bramkarka, choć można również grać ośmiu na ośmiu lub dziesięciu na dziesięciu.

Są w drużynie starsze zawodniczki od Ciebie?

Tak! Są! (foch). Ale zespół faktycznie staramy się na bieżąco odmładzać, bo wiadomo, że z powodów rodzinnych lub jakichś przeciwności losu niektóre dziewczyny odchodzą. Czy ja mam chłopaka? Tak, ale kończyć nie zamierzam. Michał mi kibicuje, szykujemy się na The World Games.

Kto jest opiekunem kadry narodowej?

Do niedawna był nim Richard Bos, Holender z polskimi korzeniami, ale podziękowaliśmy sobie za współpracę i Polska Federacja Lacrosse wybierze jego następcę.

Do jakiej innej dyscypliny można przyrównać lacrosse?

Czerpiemy z różnych dyscyplin, bo gramy w powietrzu, ale i na ziemi. Najbliżej nam chyba jednak do hokeja. Kobiety grają 2×25 minut, przy czym czas jest zatrzymywany tylko na ostatnie dwie minuty, mężczyźni natomiast – 4×15. Nie ma kroków, biega się z piłką w koszu rakiety, a strzał na bramkę należy oddać przed polem bramkarza (crease), podobnie jak w piłce ręcznej. Jeden celny strzał na bramkę to jeden punkt, a wyniki też mamy zbliżone do hokeja. Chociaż gdy kilka lat temu występowałyśmy w lidze czeskiej, potrafiłyśmy dostać i 20 bramek. Tam dziewczyny są na dużo wyższym poziomie, raz grały przeciwko nam tylko… lewą ręką. Pozycje na boisku, poza bramką, to obrona, pomoc i atak, przy czym trzy osoby zawsze muszą zostać w strefie obronnej oraz w strefie ataku. W innym wypadku jest spalony. I każda z nas wie, na czym on polega!

Wiemy już, że na The World Games 2017 Waszymi rywalkami będą Stany Zjednoczone, Kanada, Australia, Wielka Brytania i Japonia. Grałyście z którąkolwiek z tych drużyn?

Z Amerykankami na turnieju w Pradze. I wiemy, że czeka nas ciężka przeprawa. Co to dużo gadać, dostałyśmy łomot. Mamy nad czym pracować i chcemy mieć z kim pracować, stąd ta zmiana selekcjonera. Oprócz zajęć na boisku musimy się rozwijać siłowo i motoryczne. Takie Kanadyjki w miesiącu rozgrywają pewnie więcej meczów niż my przez cały sezon. No ale Kanada uznawana jest za kolebkę tego sportu.

Najbliższy cel?

Nie tylko wystartować w przyszłorocznych igrzyskach, ale też dobrze wypaść na tle innych.

Ile wrocławianek jest obecnie w kadrze?

Około dziesięciu, a trzon stanowią również poznanianki.

Rozmawiał Wojciech Koerber

ZDJĘCIA: Jacek Magierowski, Szymon Topczewski

Kaja Białowąs

Urodziła się 5.05.1988 roku w Oleśnicy. Pochodzi z Długołęki, od niedawna mieszka we Wrocławiu. Absolwentka AWF (wychowanie fizyczne). Sukcesy: dwukrotne mistrzostwo Polski z Kosynierkami Wrocław (2014 i 1016), coroczne występy na największym w Polsce międzynarodowym turnieju Silesia Cup (od 2009 roku nieprzerwanie na podium). Reprezentantka Polski. Gra w formacji obronnej.

Za rok lacrosse zaliczy debiut w programie Igrzysk Sportów Nieolimpijskich (o medale we Wrocławiu powalczą tylko panie). To gra zespołowa rozgrywana na trawiastym boisku, polega na umieszczeniu za pomocą specjalnej, trójkątnej rakiety piłki w bramce przeciwnika.