Szykuje się wojna z Ukrainą
Sporty na zaproszenie

Szykuje się wojna z Ukrainą

Bohaterowie z Budapesztu, od lewej: Bartosz Dołbień, Mateusz Pluta, Marcin Kret, prezes PZKB Piotr Siegoczyński, trenerzy Tomasz Skrzypek i Tomasz Mamulski oraz Kamil Sójkowski.

Biało-czerwoni wrócili z niezwykle mocno obsadzonego turnieju Pucharu Świata w Budapeszcie, a trzeba wiedzieć, że to jedna z najtrudniejszych tego typu imprez na Starym Kontynencie. Dodajmy, wrócili w świetnych nastrojach, bo z 12-osobowej ekipy Tomasza Skrzypka i Tomasza Mamulskiego aż siedmiu wojowników stanęło na pule. Zwyciężyli Bartosz Dołbień (-81) i Mateusz Pluta (-91), drugie miejsce zajęli Marcin Kret (-71) i Kamil Sójkowski (-75), a trzecie Aleksander Kalicki (-67), Patryk Radoń (-71) oraz Andrzej Sabaciński (+91).

– Specjalnie się do tej imprezy nie szykowaliśmy, bo jesteśmy w trakcie ciężkiego okresu treningowego, niemniej jednak wyszło godnie. No i, co najważniejsze, zyskaliśmy ważne doświadczenie startowe. Dużo z tej imprezy wyciągnęliśmy – zapewnia nas Tomasz Skrzypek. Konkrety?

– Swoje cele osiągnęli z pewnością Mateusz Pluta i Marcin Kret, a to ważne w kontekście ich startu na The World Games 2017. Spokojni możemy być również o Różę Gumienną i Małgosię Dymus, których w Budapeszcie zabrakło. Za to ci, którzy wskoczyli w miejsce gwiazd, udowodnili sobie i wszystkim wokoło, że są silnym zapleczem głównej drużyny i mogą startować na każdej wielkiej imprezie – cieszy się selekcjoner, który – przypomnijmy – tuż przed wyjazdem do Budapesztu obchodził 50. urodziny. A na to wyróżnienie zasłużyli sobie m.in. Justyna Falkiewicz, Ewa Pietrzykowska, Joanna Różańska, Weronika Rogala, Marta Waliczek, Maksymilian Bratkowicz, a także wspominani już Bartosz Dołbień, Patryk Radoń, Andrzej Sabaciński i Kamil Sójkowski.

Co ciekawe, pojedynek tego ostatniego stał się iskrą zapalną, która może się jeszcze przerodzić w regularną bitwę, by nie powiedzieć, że w wojnę. Otóż łodzianin Sójkowski bił się w budapeszteńskim finale z Ukraińcem, a w trakcie tego pojedynku krew ciekła mu z nosa strumieniami. No więc co robił rywal, zachęcany przez szkoleniowca w narożniku? Robił wszystko, by ciekło jeszcze bardziej, każdy cios starając się wyprowadzać w kierunku napoczętej części facjaty. To się nie mogło spodobać ani Sójkowskiemu, ani naszemu narożnikowi.

– Po walce doszło między nami do męskiej wymiany zdań i nie pozostaje teraz nic innego jak wyjaśnić sprawę w czasie The World Games. A trzeba dodać, że po pierwszym dniu rywalizacji Serbowie poinformowali nas, że nie przyjadą jednak na międzypaństwowy mecz (Polska vs. Serbia – WoK), który planowaliśmy zorganizować w czerwcu w Orbicie. Wtedy zaczęliśmy sondować temat z Ukraińcami, jednak po walce Kamila upadł, nawet nie wznowiliśmy rozmów. Po prostu nie ma sensu organizować wojny przed wojną – zdradza nam kulisy Skrzypek. To chyba coś w rodzaju zielonego światła dla tych, którzy do tej pory wahali się, czy zamawiać bilety na rywalizację kick-bokserów w ramach TWG 2017. W Orbicie winno być gorąco, a dominującym kolorem może się okazać… czerwień.

Dodajmy, że w Budapeszcie zabrakło też m.in. wicemistrza Europy Michała Królika, brązowego medalisty MŚ Arkadiusza Kaszuby, mistrza Europy Dawida Kasperskiego, zawodowego mistrza świata WAKO PRO Michała Turyńskiego, wicemistrza świata w low-kicku Jana Lodzika, a także ćwierćfinalisty MŚ Wojciecha Kasieczki. Zatem ława jest generalnie szeroka.

Kolejny pucharowy sprawdzian czeka polską ekipę we włoskim Rimini (16-18 czerwca). – Zabierzemy tam m.in. tych, którzy startowali najmniej, a więc Arka Kaszubę czy Michała Ronkiewicza, który odniósł kontuzję na MP i trzeba sprawdzić, w jakim tempie się odbudowuje. Ponadto powinni też wystąpić Róża Gumienna, Gosia Dymus, Marcin Kret czy Mateusza Pluta – wylicza selekcjoner. – Zawodowe walki czekają natomiast w najbliższym czasie kilku innych reprezentantów. Dawid Kasperski powalczy 30 czerwca w Monte Carlo z Francuzem o mistrzostwo świata WAKO PRO. To dla niego szansa, dlatego nie mogliśmy robić przeszkód. Michał Turyński również w ciemno zakontraktował walkę zawodową, gdy nie wiedział jeszcze, że wystąpi we Wrocławiu z dziką kartą. Zobaczymy, co z tego wyniknie, choć na pewno jedna bitwa zawodowa, pięciorundowa, winna się okazać w teorii mniej niebezpieczna dla zdrowia niż w sumie dziewięć rund turniejowych. W przypadku Dawida bardziej chodzi o to, czy zdąży się przed TWG zregenerować – dodaje.

Zatem czekamy na pozytywny rozwój wypadków. Pamiętajcie, że sport to zdrowie! Dopóki nie przyjedzie pogotowie…

Wojciech Koerber

P.S. W najbliższy weekend Skrzypka też czeka bitwa – na Łotwie. Już w czwartek wybiera się ze swoim podopiecznym, Piotrem Pawlickim, na sobotnią Grand Prix Łotwy w Daugavpils, gdzie walka toczyć się będzie o punkty do klasyfikacji generalnej IMŚ. Nie jest wykluczone, że Pawlickiego również zobaczymy we Wrocławiu jako uczestnika TWG (turniej żużlowy 29 lipca, sobota, na Stadionie Olimpijskim).