Maciej Janowski: Jem skorupki jajek i zmielone chrząstki, czekam na zielone światło

Z Maciejem Janowskim, ambasadorem The World Games 2017 i uczestnikiem tegorocznego cyklu Grand Prix, rozmawia Wojciech Koerber.

Maciej Janowski i Marcin Przychodny – prezes Wrocławskiego Komitetu Organizacyjnego The World Games 2017. Turniej żużlowy w ramach imprezy odbędzie się 29 lipca (sobota) na Stadionie Olimpijskim

Od Twojego wypadku na motocrossie we Włoszech i złamania obojczyka minął miesiąc. Pora chyba wracać?

Ja czuję, że kość jest zrośnięta, a 24 marca, w piątek, jadę do Poznania, by jeszcze dr Wojciech Słowiński zapalił zielone światło. To ten sam lekarz, który składał udo Jarka Hampela, a przed miesiącem również mnie operował.

Takie poczyniliście ustalenia, że jedziesz do Poznania po zgodę, czy może delikatnie na pana doktora naciskasz?

Jestem przekonany, że tę zgodę dostanę i wstępnie się na to umówiliśmy, choć – nie ukrywam – w dużej mierze jest to przeze mnie wymuszone.

A doktor co radzi?

Że dobrze byłoby poczekać do końca miesiąca. Jak jednak mówię, czuję się dobrze i chciałbym już na tor wyjechać. W czwartek zrobię we Wrocławiu zdjęcie, dzień później pojadę z nim do Poznania i zobaczymy, jak wygląda obojczyk. Złączony został płytką tytanową, ale jej wyjęciem zajmiemy się już po sezonie.

Wciąż bierzesz zabiegi?

Tak, exogen (ultradźwięki przyspieszające gojenie kości – WoK). No i kręcę cały czas na rowerze stacjonarnym w domu, żeby pompować krew i przyspieszać proces zrastania. A poza tym uskuteczniam też domowe sposoby, zjadam skorupki od jajek i różne zmielone chrząstki.

Wcześniej planowałeś udział w charytatywnym turnieju dla Darcy’ego Warda, który w piątek odbędzie się w Poole.

To prawda, chciałem tam wystąpić, ale wiadomo, że muszę zrezygnować, nie pojadę przecież prosto na zawody bez żadnego treningu. Rozmawiałem na ten temat z Darcym, w pełni to zrozumiał.

A zerkałeś już w grafik, by przymierzyć się do jakiegoś debiutanckiego startu?

Nie. Najpierw chcę wyjechać na tor i sprawdzić, jak się będę czuł. Mam nadzieję, że nastąpi to w najbliższy weekend. Dopiero później zacznę planować.

30 marca eliminacje do finału Złotego Kasku, czyli krajowe kwalifikacje do Grand Prix 2018. Jak się zapatrywałeś przed kontuzją na te starty?

Bardziej jak na przetarcie i zachowanie ciągłości jazdy po pierwszych treningach. Wiem, że Grand Prix Challenge jest w Togliatti, a to już logistycznie wyzwanie dość trudne do poukładania. Wolałbym zatem wywalczyć miejsce w ósemce tegorocznego cyklu IMŚ i taki jest mój plan. Już dziś natomiast wiem, że ominie mnie sobotni występ w Toruniu w ramach Speedway Best Pairs.

Dużo poczyniłeś zimą zmian sprzętowych, by to, co działo się w roku minionym, oddzielić ostatecznie grubą kreską?

A tak, sporo pozmienialiśmy. Zakupiłem trochę sprzętu u nowego tunera z Danii, więc można powiedzieć, że obecnie współpracuję z czterema. Najważniejsze, że mam dostęp do najlepszych tunerów i liczę, że będzie tego efekt.

Rozmawiał Wojciech Koerber

Zobacz również