Adam Roczek: The World Games będą kamieniem milowym
TWG 2017

Adam Roczek: The World Games będą kamieniem milowym

Rozmowa z wiceprezesem Komitetu Organizacyjnego The World Games 2017.

Spodziewaliśmy się, że będzie aż tak dobrze – sportowo i organizacyjnie? Bo chyba możemy powiedzieć, że jest bardzo dobrze.

Jeśli chodzi o część sportową to muszę powiedzieć, że to nie jest rola Komitetu Organizacyjnego, tylko Ministerstwa Sportu i Turystyki, federacji sportowych, Polskiego Komitetu Olimpijskiego, żeby prognozować medale. Ja tego osobiście nie lubię, ale wiem, że w mediach dobrze wypadają statystyki. Ja szacowałem, że tych medali będzie około 25 i wydaje mi się, że się nie pomyliłem. Jest troszeczkę więcej. Jeśli chodzi o stronę organizacyjną to powiem teraz zupełnie szczerze. My nie wiedzieliśmy jak to tak naprawdę się odbędzie. Oczywiście byliśmy przygotowani, żeby te zawody przeprowadzić pod względem logistycznym, w sposób jak najlepszy. Ale powiem taki „genius loci”, który jest w igrzyskach, on się tworzy w czasie igrzysk i wydaje mi się, że we Wrocławiu on był. Też te problemy, które na początku mieliśmy, przede wszystkim pogodowe, chyba tak zbudowały i zmobilizowały zespół, że właściwie żadne rzeczy nie były dla nas straszne. Naprawdę szczerze myślę, że to były może nie największe, może nie na największych arenach rozgrywane, może nie najbardziej spektakularne otwarcie za 300 czy 400 milionów euro, jak na Igrzyskach Olimpijskich, ale były to igrzyska, które Wrocław zorganizował wspaniale, w mieście otwartym, mieście przyjaźni i mieście, w którym spotkali się ludzie z całego świata.

Największa sportowa impreza w historii Polski tu we Wrocławiu, zostaniemy bogatsi o doświadczenie tych igrzysk?

Może nie tyle była największa. Zawsze możemy powiedzieć, że Euro piłkarskie było większe, czy też mistrzostwa świata w siatkówce. Ale na pewno jeśli chodzi o wyzwanie logistyczne najtrudniejsza impreza na świecie. Organizujemy 31 dyscyplin sportowych, 35 konkurencji zawody w ciągu 10 dni w oparciu o standardy międzynarodowych federacji sportowych. Z tego punktu widzenia liczba partnerów, serwisów, usług, które musimy dostarczać codziennie na bardzo różnym poziomie jest nieprawdopodobnym wyzwaniem. To są najtrudniejsze igrzyska na świecie do organizacji i myślę, że zrobiliśmy to perfekcyjnie.

Zadrżało serce, kiedy zagrzmiało bardzo mocno niebo nad Wrocławiem 23 lipca? To był najtrudniejszy organizacyjnie moment The World Games?

Moje nie zadrżało, bo wiedziałem, że będziemy gotowi do natychmiastowego podjęcia działań kiedy to tylko będzie możliwe. O 12 ta ulewa dobiegła końca, o 13 mieliśmy spotkanie organizacyjne w Centrum Zarządzania Kryzysowego. Kwadrans później zaczęliśmy porządkować areny. Nie spodziewaliśmy się, że pójdzie to tak szybko, zwłaszcza na torze wrotkarskim. Tam problemy były duże. Ogromny telebim przewrócił się i był na torze, ale na szczęście tor nie został uszkodzony i już tego samego dnia zawody zostały dokończone. Także strachu nie było, natomiast obawa była taka, że my nie mieliśmy miejsca w programie, żeby te zawody rozgrywać później. Na szczęście nie musieliśmy.

Przed nami jeszcze ceremonia zamknięcia. Czego po niej oczekujemy? To zawsze taki moment smutny, bo to moment pożegnania.

Ceremonia zakończenia jak zwykle ma część, która jest częścią proceduralną. Jej elementem podstawowym jest przekazanie flagi przez Wrocław kolejnemu organizatorowi. Prezydent Dutkiewicz przekaże flagę prezydentowi IWGA Jose Perurenie, a ten majorowi Birmingham Williamowi Bellowi. Potem będziemy mieli krótką część artystyczną, gdzie gwiazdą będzie wrocławski artysta L.U.C. Ona będzie w taki sposób zorganizowana, żeby każdy, kto na nią przyjdzie, mógł w niej uczestniczyć.

Kiedy ślady po The World Games we Wrocławiu znikną, oprócz tych, które oczywiście pozostaną tu na zawsze?

Mam nadzieję, że nigdy. Po pierwsze dlatego, że mamy wyremontowane obiekty sportowe nie na potrzeby The World Games, tylko na potrzeby Wrocławia, a  użyczone tylko  igrzyskom. Po drugie myślę, że kilkanaście tysięcy osób zaangażowanych z Wrocławia w organizację tych zawodów, a kilkadziesiąt tysięcy miejscowych kibiców te zawody oglądało. Mam nadzieję, że The World Games w historii Wrocławia będą takim samym kamieniem milowym, jak inne wielkie wydarzenia, choćby ostatnio Europejska Stolica Kultury.